Rekord Sportowej! - czyli relacja ze szkolnej wycieczki.

Rekord Sportowej! – czyli relacja ze szkolnej wycieczki.

NIESAMOWITE !!! REKORD SPORTOWEJ !!! – 37 KILOMETRÓW W JEDEN DZIEŃ !!!

Polana Rusinowa, Gęsia Szyja, Wielka Siklawa Dolina Pięciu Stawów             

W dniach 28-30 września 2017r. odbyła się wycieczka krajoznawcza uczniów i nauczycieli Sportowej8 w Tatry.

Wyjechaliśmy w czwartek rano z Praszki. Po drodze zwiedziliśmy Jasną Górę w Częstochowie, pomodliliśmy się w Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej i wyruszyliśmy do Krakowa. Powitał nas legendarny Smok Wawelski, potem były Sukiennice, Rynek, okno Papieża na Franciszkańskiej i pojechaliśmy do Gliczarowa Górnego, gdzie w pięknym pensjonacie bardzo lubianym przez uczniów naszej szkoły była pyszna góralska obiadokolacja i inne atrakcję (bilard, ping pong, piłkarzyki itd.). Wieczorem urządziliśmy sobie super smacznego grilla, miło spędziwszy czas przy ognisku.

W piątek był bardzo udany dzień. Pogoda dopisywała nam świetnie, a więc postanowiliśmy wykorzystać ten dzień na maxa.

Po śniadaniu przygotowaliśmy się do wyjścia, i z Zazadniej ruszyliśmy niebieskim szlakiem na Polanę Rusinową. Nie jest to długi odcinek, ani wymagający, tak więc osoby, które nie lubią za dużo chodzić, a preferują piękne widoki – to ten szlak jest idealny, ale to nie o nas… Po około godzinie dotarliśmy do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr na Wiktorówkach 1150 m.n.p.m. Zwiedziliśmy piękną Kaplicę Matki Bożej Jaworzyńskiej. Po dalszym marszu doszliśmy chyba do najładniejszego miejsca tego dnia, na Polanę Rusinową 1210 m n.p.m. Widoki z niej były zniewalające. Możemy podziwiać szeroką panoramę Tatr od Tatr Bielskich przez Tatry Wysokie do Tatr Zachodnich. Panorama była propagowana przez Tytusa Chałubińskiego jako „widok na 100 szczytów i przełęczy” już w 1878 roku.

Dalej na Gęsią Szyję 1490 m n.p.m. – nie było tak łatwo, chociaż kiedy idzie się mając za sobą takie widoki, to nawet ciężkie podejście nie sprawia trudności, a towarzyszyła nam dziewczynka chyba z klasy piątej podstawówki, która tą ,,drogą do nieba” spacerowała dość przyzwoicie, a więc nie mogliśmy ,,dać plamy”. Aby wejść z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję należy pokonać 1180 stopni. Wierzchołkowa część grzbietu Gęsiej Szyi zbudowana jest z dolomitowych skałek wypiętrzonych na około 15 metrów (tzw. Waksmundzkie Skałki). Również z niej rozciągają się piękne krajobrazy, widać Giewont i Kasprowy Wierch.

Po kilkunastu minutach i łagodnym zejściu, trafiliśmy na Rówień Waksmundzką 1407 m n.p.m..  Jest to szeroka i trawiasta rówień na Waksmundzkiej Przełęczy pomiędzy Małą Koszystą, a Gęsią Szyją w polskich Tatrach Wysokich. Dawniej polana ta i przylegające do niej serwitutowe lasy należały do terenów pasterskich Hali Waksmundzkiej. Stał tutaj jeden szałas postawiony w 1929 roku przez górali z Maruszyny.

Następnie przez około 50 minut zeszliśmy do Wodogrzmotów Mickiewicza. Ten odcinek trasy w pewnych miejscach wznosi się, ale są to podejścia łagodne. Jest to jedna z większych atrakcji na naszej trasie. Z kamiennego mostku znajdującego się na drodze do Morskiego Oka widoczny jest bardzo dobrze Pośredni Wodogrzmot. Kaskady wody tworzą się na progach skalnych potoku Roztoka, który wypływa z Wielkiego Stawu  w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Teraz naszym celem jest Dolina Pięciu Stawów. Skręciliśmy w prawo na szlak zielony. Na początku ostro pod górę po dużych kamieniach. Droga  prowadzi przez las, w pewnych miejscach mocno przerzedzony – sporo tu połamanych, straszących trochę wyglądem chorych świerków. Na tym odcinku przekroczyliśmy też potok Roztoka. Po ok. 30 min. doszliśmy do szałasu na Polanie Nowa Roztoka. Stąd też zaczynają się fajne widoki – z prawej strony ukazują się nam szczyty grani Wołoszyna. Słychać też dobrze szum potoku Roztoka. Nasza trasa cały czas wznosi się do góry i prowadzi pośród wysokich kosówek. W niecałe półtorej godziny dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Po prawej stronie mijamy dolną stację wyciągu towarowego, którym dostarczane jest zaopatrzenie do Schroniska w D5SP.

Na wprost, dnem doliny biegnie dalej szlak zielony, który przechodzi obok Wielkiej Siklawy i wychodzi przy Wielkim Stawie. Po drodze jest mała elektrownia wodna, która zaopatruje schronisko w ekologiczny prąd (dawniej palono węglem).

Wielka Siklawa – to największy wodospad w Polsce, woda opada z wysokiego na prawie 70 m progu skalnego, oddzielającego Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Dolinę Roztoki. Wodospad jest przepiękny. Siklawa spada z progu ściany stawiarskiej oddzielającej doliny: Pięciu Stawów Polskich i Roztoki dwiema lub trzema strugami (w zależności od wysokości poziomu wody w Wielkim Stawie). Nachylenie ściany wynosi ok. 35°, wysokość progu ok. 64-70 m. Wróciliśmy na szlak, ścieżka prowadzi teraz po tzw. Danielkach – są to wygładzenia polodowcowe. Przed nami było jeszcze krótkie, ale strome podejście i wyszliśmy na próg doliny Pięciu Stawów, na wprost Wielkiego Stawu. Nad nami po prawej odsłania się widok w głąb Buczynowej Dolinki, grań Buczynowych Turni i Wołoszyna.

Stąd, w 10 minut niebieskim szlakiem biegnącym przy Małym Stawie i wzdłuż Przedniego Stawu dotarliśmy do Schroniska w Pięciu Stawach.

Wyprawa do Doliny Pięciu Stawów Polskich należy do kategorii NAJ. Odwiedziliśmy dolinę uważaną za najpiękniejszą w Tatrach. Zobaczyliśmy najdłuższe i najgłębsze jezioro tatrzańskie – Wielki Staw Polski oraz najwyżej położone jezioro Polski (1890m n.p.m.) – Zadni Staw Polski. Dolina Pięciu Stawów Polskich absolutnie warta jest odwiedzenia, ponieważ jest bardzo atrakcyjnym celem samym w sobie. Schronisko w Pięciu Stawach to usytuowany nad Przednim Stawem budynek i jest już piątym z kolei służącym jako schronisko w Dolinie Pięciu Stawów. Jest to zarazem najwyżej położone schronisko w Polsce – (1670 m). Cel osiągnięty, obiad zjedzony, jest super, ale  trzeba jeszcze wracać

Schodziliśmy czarnym szlakiem, który zaczyna się przy górnej stacji wyciągu towarowego (w ten sposób na pewnym odcinku zrobiliśmy pętlę). Ścieżka trawersuje zbocze Niżnej Kopy, a następnie licznymi zakosami, przez kosówki sprowadza nas bezpośrednio na szlak zielony (poniżej elektrowni), którym zeszliśmy do Doliny Roztoki i dalej po kilkunastu minutach wyszliśmy na słynną „asfaltówkę”, no i 40 minut aktywnego marszu (bo już zapadał zmrok, a chyba nikt nie chciał zakolegować się z niedźwiedziem) dotarliśmy na parking w Palenicy Białczańskiej, gdzie po nas przyjechał nasz busik, a w pensjonacie czekała smaczna pomidorówka, przepyszne domowe pierogi ruskie i z jagodami też, ciasto – co było ,,godnym podsumowaniem” tego wspaniałego dnia, który na pewno będziemy bardzo miło wspominać.

No i sobota. Dzień Chłopaka, a było tylko męskie towarzystwo, które samo zrobiło sobie prezent (chociaż dziewczyny by się przydały). Smaczne góralskie śniadanko, wszystko co dobre się kończy i niestety trzeba wracać…

Zajechaliśmy szczęśliwie do Praszki i ładujemy akumulatory na następną wycieczkę. Było po prostu SUPER!!!

Mirosław Kowalczuk, Arkadiusz Felisiak.